Kompleksowe Rozwiązania Informatyczne

Skip Navigation LinksStrona główna

Serwerownia - szafa RIPE.NET

 Kalendarz wydarzeń

<2019 July>
SuMoTuWeThFrSa
30123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031123
45678910
Skip Navigation Links.




 

GOOOGLE WARSZAWA

Parlament Europejski poparł projekt dyrektywy w sprawie prawa autorskiego na jednolitym rynku cyfrowym. Niektórzy mówią o “przyjęciu ACTA2” i choć nie jest to nazwa bardzo precyzyjna, to jednak oddająca charakter tego na co politycy się zgodzili.

Dyrektywa o prawach autorskich została przyjęta 348 głosami “za”. Przeciw było 247, a 36 wstrzymało się od głosu.

ACTA2 czyli co?

O dyrektywie w sprawie praw autorskich pisaliśmy kilkakrotnie. Nie jest to temat ściśle związany z bezpieczeństwem, ale jest bardzo istotny dla każdego, dla kogo internet jest ważnym źródłem informacji. Prawdopodobnie wiecie już o co chodzi, a jeśli nie wiecie to polecamy nasz tekst z krótkim podsumowaniem historycznym pt. Podatek od linków, czyli dlaczego reforma praw autorskich w UE powinna martwić programistów i każdego, kto korzysta z internetu?

Dyrektywa została przyjęta z najbardziej kontrowersyjnym artykułem 13, który w ostatniej wersji testu jest artykułem 17. Przepis ten zobowiązuje duże platformy internetowe do filtrowania treści i wyłapywania naruszeń prawa autorskiego. Europosłowie nie wzięli pod uwagę (a może nie wiedzieli?), że antypirackie filtry są dalekie od doskonałości i często blokują nadmiernie. Ba! Nawet żywi ludzie z odpowiednim przygotowaniem miewają problemy z ustaleniem, czy dana publikacja narusza prawa autorskie, a automaty zaliczają na tym obszarze straszliwe wpadki (np. kolęda “Cicha noc” została kiedyś uznana za dzieło Warnera).

Powinni to nazwać “lex Youtube”

Nie jest tajemnicą, że artykuł 13 został opracowany z myślą o Youtube, na życzenie przemysłu rozrywkowego. Organizacje takie jak IFPI (międzynarodowa federacja przemysłu fonograficznego) wierzą, że ograniczenie dostępności treści na YouTube spowoduje nagły szturm konsumentów na sklepy z treściami online i usługi płatne. Lobbyści przemysłu nagraniowego przez lata przekonywali polityków, że istnieje coś takiego jak “luka wartości” (value gap) i da się tę lukę zasypać mechanizmami antypirackimi.  To jednak osobny temat, który tutaj ledwie sygnalizujemy.

Wynagradzanie artystów i wydawców nie jest złe. Prawa autorskie nie są złe, ale – jak już wspomnieliśmy – filtry są dalekie od doskonałości. Można się obawiać, że wynagrodzenia twórców wcale nie wystrzelą do góry, a platformy internetowe staną się mniej użyteczne i taki będzie cały efekt reformy praw autorskich.

Koniec “zasady, która stworzyła internet”

Skrajnie różne komentarze na temat dyrektywy pokazują jak bardzo kontrowersyjny jest to temat. Pokazują też, że nie wypracowano żadnego kompromisu, ale po prostu zrobiono to czego chciał “przemysł kreatywny”.

Parlament Europejski oczywiście ogłosił sukces, bo on zawsze ogłasza sukces (w razie odrzucenia dyrektywy zrobiłby dokładnie to samo). Parlament zapewnia, że swobody internautów nie zostaną naruszone, ale tak naprawdę nie będzie miał na to wpływu. Państwa członkowskie muszą wdrożyć dyrektywę do swojego prawa i trzeba będzie bardzo uważać na to, jakie przepisy powstaną na poziomie krajowym.

 



Darmowy audyt SEOWynik audytu SEO
Powered by Pozycjonowanie.pl
 
© 2019 - Portal Technologii Informatycznych

VPN - DARKNET

 Wojskowe Służby Informacyjne